Image
Witamy na stronie

Z nami dowiesz się wielu ciekawych rzeczy

Książka - czas na relaks, zło konieczne, prehistoria?

Książki – w dzieciństwie uznawane za zło koniecznie, a w dorosłości upragniony moment relaksu… I choć trudno byłoby nam przeczytać wszystkie wydane egzemplarze, to każdy z nas ma już określony swój gust i doskonale wie, co zainteresowałoby go w księgarni czy bibliotece.
Łatwo się domyślić, że po ukończeniu szkoły czy studiów bardzo rzadko sięgamy po książki. Specjalistyczne wydania nie są nam już potrzebne, zatem wolimy nabrać dystansu, poudawać nieco, że mądrości w naszej głowie jest aż nadto i lepiej zrelaksować się w inny sposób – pójść do kina, obejrzeć program rozrywkowy w telewizji, pojeździć na rowerze, ale bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że z trzech wymienionych powyżej zajęć, tylko jedno ma sens. Oczywiście gwoli ścisłości nie negujemy filmów, które potrafią nami wstrząsnąć, poruszyć, zmusić do działania…
Do książek jednak zawsze powracamy z sentymentem, zwłaszcza po latach i najczęściej na „stare lata”, kiedy nikt nie zawraca nam głowy i kiedy mamy dużo czasu i spokoju, żeby pochłaniać historie, opowieści, wiedzę z kart. I choć książki, zwłaszcza przez młodzież, wypierane są przez czytniki e-booków, to chyba starsze pokolenia przyznają nam rację, że trzymanie książki w ręku jest niezastąpionym doznaniem.


Niezależnie od tego po jakiego rodzaju egzemplarze sięgamy, rozwijamy i doskonalimy samych siebie. Mówi się, że uczymy się całe życie, a i tak umieramy głupi, jednak ilość przyswojonej wiedzy na zawsze będzie naszą. Oczytani ludzie nie mają trudności z ortografią, pisownią, z wysławianiem się, w towarzystwie umieją zaciekawić, zainteresować rozmówców… Ile razy zdarzyło nam się poznać, wydawałoby się interesujące osoby, a w sytuacji rozmowy spostrzegaliśmy jednak, że niestety poza prezencją nie mają swoją osobą nic do zaoferowania – nie jest to oczywiście reguła, ale osoby, które nie sięgają po papierowe wydania książek, gazet, czasopism mają problemy z obyciem.
Wystarczy spojrzeć na nastoletnich ludzi, którzy doskonale odnajdują się w świecie wirtualnym, a rzeczywistość jest im, zdaje się, obca.
Odnieść można wrażenie, że jeżeli my – dorośli nie będziemy zachęcać młodego pokolenia do sięgania po książki, to za kilkadziesiąt lat książki zamiast czytane oglądane będą one w muzeach. Znamy wiele osób, które w swoich działaniach uciekają się nawet do płacenia, wynagradzania dzieciom czytanie książek – czy jest to jednak metoda? Pytanie pozostawiamy retorycznym, ponieważ wymiana na zasadzie „coś za coś” nie uczy najmłodszych niczego dobrego. Sądzimy, że przebiegłość młodych ludzi mogłaby nas niekiedy zadziwić i zdecydowanie chęć szybkiego pozyskania nagrody włącza w ich umysłach „spryt”, a więc ucieczkę do wspomnianego już wirtualnego świata i znajdywania w nim efektów, które nas – dorosłych usatysfakcjonują.


A jakie są Wasze spostrzeżenia odnośnie książek? Uważacie je za prehistorię i stanowią dla Was obowiązkowy wyznacznik wolnego czasu, a przede wszystkim czasu przeznaczonego na podróż?